Dom Zagadek, a właściwie Piramida (relacja z e.r. 3)

Wiecie, gdzie spędziłam ostatni weekend? W egipskiej piramidzie!

Oto dobra wiadomość dla miłośników starożytnych tajemnic: niedaleko starówki pojawił się escape room w klimacie egipskim. Przybyliśmy, zobaczyliśmy i zwyciężyliśmy! A przeżycia z Piramidy w Domu Zagadek niniejszym spisuję.

Wkraczamy na poddasze, do pomieszczenia tonącego w lekkim półmroku. W istocie ma kształt zbliżony do piramidy, zaś ściany pokrywają rzędy hieroglifów. Nieświadomi jeszcze ich znaczeń, rozpoczynamy kolejną przygodę.

Czekają tu na nas w obfitości przeróżne zagadki, znacznie wykraczające poza szukanie haseł do kłódek. Będą elementy manualne, zręcznościowe, a poza czysto umysłowymi operacjami, zaprzęgnięta z powodzeniem do zabawy została elektronika (do zrobienia pokoju wykorzystano ponoć aż 400 metrów kabli). Kilka razy byłam wręcz zachwycona tym, jak sprawnie wszystko działa. Projektanci pokoju przeszli samych siebie. Jest dużo nowatorskich pomysłów, chociaż z jedną nieco podobną zagadką zetknęłam się wcześniej w Room Escape (z tą różnicą, że w Piramidzie wpasowała się w egipską atmosferę, natomiast w Laboratorium była ni przypiął, ni wypiął).

Szybko wciągnęliśmy się w grę, niektóre zagadki padały jak muchy, a inne dały nam nieźle popalić. Zaczęliśmy się nawet bać, że nie zdążymy uciec! Kiedy widzi się te migające cyferki zegara na ekranie, umysł wstępuje na wyższe obroty i, choć z drobną podpowiedzią, dopięliśmy jednak swego. Dodam, że obsługa zasługuje na medal, ponieważ nie bombardowała nas nachalnymi wskazówkami. Dostaliśmy dwie, i to tylko w krytycznym momencie na nasze wyraźne życzenie. Tak właśnie powinno to wyglądać!

W Piramidzie łączą się elementy tworzące starożytny Egipt, a więc: słońce, woda, piramidy, hieroglify, mumie i – przede wszystkim – bogowie. To te składowe nadają tor i duszę czekającym tu wyzwaniom.

Trudno z czymś porównać świadomość rozgryzienia zagadki przy jednoczesnym braku choćby mglistego pojęcia, co wydarzy się po jej rozwiązaniu. Takich momentów zaliczyliśmy tu kilka. Rozemocjonowani czekaliśmy, jakie nowe sekrety zostaną przed nami odsłonięte. Doświadczyliśmy kilku zaskoczeń, a i sami zaskoczyliśmy mistrza gry znajdując coś, o istnieniu czego nie wiedział – byliśmy głęboko przekonani, że to także część zagadki. 😀

Chociaż w pokoju nie można otworzyć okien, działa na ful klimatyzacja – za co chwała organizatorom! W taki upał, w dodatku na strychu, mogłoby być gorąco jak, nie przymierzając, w piramidzie, tymczasem jednak orzeźwiający chłód wspomagał działanie szarych komórek.

Oczywiście nie obeszło się bez wad.  Towarzysze zwrócili też uwagę na wystające tu i ówdzie drzazgi czy szorstkie, niedokładnie oszlifowane powierzchnie drewnianych elementów. Nieczynna była akurat fotobudka, dlatego nie mamy pamiątkowego zdjęcia.

Poza tymi potknięciami, trudno cokolwiek zarzucić pokojowi czy obsłudze. W Domu Zagadek przeżyliśmy radosną godzinę intelektualnej zabawy i strasznie miło będę wspominać tę wizytę. Mimo wszystko pozostaje wrażenie nieco zmarnowanego potencjału. Starożytna piramida rozpala wyobraźnię do białości, a w środku jest jeszcze tyle niezagospodarowanego miejsca. Można by dodać różne elementy – np. odkopywanie skarbów w piasku, jakieś egipskie posągi, skarabeusze, pająki, węże, motyw boskiego objawienia. Głównie chodzi mi o podkreślenie wystroju, niekoniecznie dodawanie nowych zagadek, bo tych jest już teraz dużo. Ten escape room plasuje się w ścisłej czołówce stołecznych, ale nie jest najlepszy. A z powodzeniem mógłby być, gdyby go jeszcze trochę ulepszyć.

Czekam z utęsknieniem na kolejne pokoje (na razie jest tylko jeden, docelowo mają być trzy). Obecnie ekipa pracuje nad roomem zupełnie bezkłódkowym. Jestem szalenie ciekawa, jak to wyjdzie w praniu, na taki jeszcze nie trafiłam. Fajnie, że Dom Zagadek wysoko stawia sobie poprzeczkę. Powrót do przyszłości, bo taką nazwę ma nosić nowy pokój, zostanie udostępniony klientom we wrześniu.

Na koniec pozdrawiam wszystkich, z którymi tu byłam: Marti, Pawua, Komandora, Mazura i Crawfy’ego. Jesteście koffani! :*

Dom

Przydatne informacje w pigułce

Co? Piramida w Domu Zagadek

Gdzie? ul. Przyrynek 28, Warszawa. 5 minut od Parku Fontann. Escape jest trochę słabo oznakowany – nie ma widocznego szyldu, a jeśli ktoś sugeruje się numerami na skrzynkach pocztowych (jak my ^^ ), to go z początku ominie. Dom Zagadek, jak sama nazwa wskazuje, mieści się w domu – a nie w wynajętym lokalu, jak to najczęściej bywa.

Za ile? 120 zł albo 160 zł od grupy, zależnie od godziny i dnia tygodnia.

Dla kogo? 2-6 osób, ale polecam iść co najmniej w czwórkę. Zagadek jest dużo. Mniejszy skład może im nie sprostać, chyba że będzie naprawdę mocny. Piramida jest wręcz stworzona dla grup 5- i 6-osobowych. My w szóstkę się nie nudziliśmy (i mieściliśmy w środku bez ścisku, jeśli o to chodzi ^^). Zagadki są dosyć trudne, ale nie bardzo trudne, jednak jest ich więcej, niż się wydaje.

Czas trwania gry: 60 minut

Rezerwacja: Rezerwacji dokonuje się poprzez stronę internetową Domu Zagadek.

Linki:

DomZagadek.pl

Fanpage na Facebooku

Opinie o Domu Zagadek na LockMe.pl

Opinie o Domu Zagadek na TripAdvisor

Opinie o Domu Zagadek na KtóryEscape?

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Dom Zagadek, a właściwie Piramida (relacja z e.r. 3)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s