Czerwony pokój Greya oraz wizyta u dentysty (relacja z ER 12)

Uzależnieni od escape’ów, udaliśmy się na podbój kolejnych. Tym razem postanowiliśmy zobaczyć, jakie zagadki i niespodzianki przygotowała firma Last Game. Zapraszam do przeczytania relacji!

pokój Greya

Pokój Greya

Przygodę w Last Game zaczęliśmy od odwiedzin w czerwonym pokoju zabaw Christiana Greya. To drugi po Sex Roomie odwiedzony przez nas room o tematyce erotycznej. Z ciekawości porównałam go z powyższym zdjęciem z planu Pięćdziesięciu twarzy Greya i muszę powiedzieć, że fantastycznie wyszło odwzorowanie estetyki oraz topografii tego miejsca. Projektanci escape’u się postarali i zadbali o detale, a wizyta tutaj będzie gratką dla miłośników filmu. Akcesoriów łóżkowych nie brakuje i część zagadek jakoś do nich nawiązuje. Początek rozgrywki został pomyślany w taki sposób, aby każda osoba miała swoje zadanie do wykonania – dzięki temu nikt się nie nudzi i od razu jest ciekawie.

Bawiliśmy się dobrze, ale kurczę, można by ten room znacznie ulepszyć. Escape’y przyzwyczaiły nas do tego, że raz użyty przedmiot, powiedzmy kluczyk (aby nie spoilerować), później się już nie przydaje. Tutaj przeciwnie. Pokój został urządzony tak, że ów metaforyczny kluczyk należy wtykać w każdą dziurkę, wliczając szczeliny w ścianach, bo a nuż, a widelec, akurat coś otworzy. Scenariusz wymagający tylokrotnego użycia jednej rzeczy wydaje mi się pójściem na łatwiznę ze strony twórców, którym skończyły się pomysły na łamigłówki. Z drugiej strony, mieliśmy sporą bekę, kiedy n-ty raz z opresji ratował nas „kluczyk” w kolejnej dziurce. Tylko trochę szkoda, bo pierwsze zagadki w pokoju są pomysłowe, a kolejne wpadają niestety w rutynę.

Nie do uniknięcia jest zestawienie pokoju Greya z recenzowanym wcześniej Sex Roomem. W obydwu zbudowano bezbłędny klimat, jednak w Greyu zabrakło przysłowiowego „jaja” i nie wykorzystał w pełni niewątpliwie atrakcyjnej tematyki. Gdybym miała polecać jeden z tych dwóch pokojów, to jednak wybrałabym Sex Room, w którym łamigłówki są bardziej zróżnicowane i wpisane w kontekst, przestrzeń do gry większa, a scenariusz ciekawszy. Pokój Greya jest fajny, ale ma silnego konkurenta.

dentysta

Pokój dentysty

Nigdy nie rozumiałam powszechnego strachu związanego z wizytą u dentysty. W sumie znacznie straszniejsze wydaje mi się niepójście do tego lekarza i możliwe konsekwencje natury zdrowotnej i estetycznej. W tym miejscu jednak nawet mnie przeszedł dreszczyk, a to wszystko za sprawą rekwizytów oraz niepokojącej muzyki. Pokój wygląda dokładnie tak jak powinien gabinet dentysty – włącznie z działającymi urządzeniami! Podobno w lokalu mieściła się uprzednio klinika dentystyczna. Myślę, że wpłynęło to na zbudowanie sterylnej atmosfery (ach, ten unoszący się jeszcze w pomieszczeniu strach pacjentów).

Nietypowy początek zabawy z miejsca przenosi graczy w zupełnie inny świat. Świat, w którym rzeczywistość jest nieco bardziej ponura i tajemnicza niż ta znana z codziennego życia. Początek gry ma w sobie to coś. Jeśli kiedyś przyjdzie wam do głowy iść do obydwu pokojów w Last Game za jednym zamachem, koniecznie zarezerwujcie na początek dentystę. My chcieliśmy pójść odwrotnie, przez co nieco zepsuliśmy obsłudze zamysł.

Zagadki są tutaj solidnie poukrywane i bardzo trudno odróżnić to, co faktycznie bierze udział w zabawie od robiących klimat rekwizytów, których jest nadspodziewanie dużo. Zdążyliśmy utonąć w stosach ulotek reklamowych, kart pacjentów i sztucznych szczęk, nim zdiagnozowaliśmy właściwe łamigłówki. Z ich jakością było bardzo różnie: trafiły się i fajne nowatorskie zagadki, i pomysły przemielone przez inne escape’y. Najlepsze w tym pokoju okazało się wprowadzenie do niego i niepowtarzalna możliwość zabawy w stomatologów. Najsłabszym punktem był brak rozwiniętego scenariusza i mało ciekawe wyjście (kalka z sąsiedniego pokoju).

Obsługa jest bardzo entuzjastyczna, jednak udzielane przez nich podpowiedzi były często niewyważone – albo zbyt dosłowne, albo na tyle enigmatyczne, że wręcz utrudniały znalezienie rozwiązania („patrzcie uważnie”, napisali, na co zaczęliśmy się rozglądać po całym pokoju, podczas gdy odpowiedź mieliśmy przed samym nosem). Firma szczyci się posiadaniem pokojów przeznaczonych dla ekspertów. Naszym zdaniem, poziom trudności został sztucznie wywindowany przez krótszy czas przeznaczony na ucieczkę: 45 minut zamiast standardowych 60. Pokoje pod względem klimatu są bez zarzutu, jednak część zagadek można by zmienić bądź dopracować.

Przydatne informacje w pigułce

Co? Pokój Greya (Grey’s Room) oraz Pokój dentysty (Dentist’s Room) w Last Game

Gdzie? Ul. Sanodmierska 18 lok. 2, Warszawa

Za ile? 1-2 osoby zapłacą za grę 49 zł, 3-4 osoby – 99 zł

Dla kogo? Pokoju dentysty może grać od 1 do 4 osób, w Pokoju Greya – 2-4 graczy

Czas trwania gry: 45 minut

Rezerwacja: Rezerwacji dokonuje się poprzez formularz na stronie internetowej Last Game.

Linki:

Last Game

Fanpage Last Game na Facebooku

Opinie o Pokoju Greya na LockMe

Opinie o Pokoju dentysty na LockMe

Opinie o Last Game na TripAdvisor

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s