Mass Escape

8 maja to Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności. Organizatorzy pierwszego w Polsce masowego escape roomu nie mogli wybrać odpowiedniejszej daty. Po paru miesiącach oczekiwania, nareszcie się doczekaliśmy! 🙂 Pojechaliśmy do Szczecina na najbardziej zagadkowy wyjazd w życiu i dzisiaj podzielimy się naszymi wrażeniami. Mass Escape odbyło się w Szczecinie w ogromnej hali widowiskowo-sportowej Azoty Arena, której pojemność trybun wynosi ponad 5 tysięcy miejsc. To pierwsze wydarzenie escape’owe tej skali nie tylko w Polsce, ale też w Europie. Pierwsze, aczkolwiek z całą pewnością nie ostatnie, ale o tym później.

Na wejściu uczestnicy dostali pakiety startowe, które wolno było otworzyć dopiero w momencie rozpoczęcia zabawy. Co znaleźliśmy w środku? Książeczkę z zagadkami do rozwiązania, maseczkę ochronną, ołówek oraz ulotki reklamowe. Osoby z droższym biletem, tzw. VIP, dostały dodatkowe gadżety, m. in. otwieracz do piwa od sponsora eventu, Kompanii Piwowarskiej. Niestety w pakiecie zabrakło jakiejkolwiek pamiątki z logiem Mass Escape.

Floating Armor

Impreza rozpoczęła się z godzinnym poślizgiem. Oczekującym zapewniono atrakcje-czasoumilacze. Ratownicy prowadzili warsztaty z reanimacji, w wejściu stał ogromny superbohater Floating Armor, można było przetestować okulary wirtualnej rzeczywistości Oculus Rift, a także nabyć w sklepiku pamiątki z imprezy: koszulki, kubki i „antidotum”, które okazało się zieloną herbatą. Szczęśliwcy stojący we właściwym miejscu o właściwym czasie weszli w posiadanie massescape’owej smyczy.

oczarowani
Oczarowani i zaciekawieni, co też organizatorzy wymyślili.

Następnie otworzono halę, a gdy wszyscy zajęli miejsca na trybunach, zgasły światła. Po krótkim i niezwykle klimatycznym wprowadzeniu ogłoszono początek gry. Salę wypełnił szelest i odgłos rozrywania przeszło tysiąca kopert. Byłam niesamowicie ciekawa, jak to będzie wytężać umysł zbiorowo. Widok tylu kochających łamać sobie głowę osób jednocześnie oddających się pasji budził entuzjazm i ciepło w sercu.

zagadkowo
Sami powiedzcie, czyż to nie cudowny widok?

Wydawać by się mogło, że przy takiej liczbie uczestników zaczną się tworzyć kolejki, tymczasem wszystko odbyło się zadziwiająco sprawnie, bo gracze rozwiązywali zagadki w różnej kolejności i we własnym tempie. Chociaż niektóre łamigłówki wymagały udania się do checkpointów, gdzie dostawało się przepustkę do dalszej gry, to nawet przy nich nie tworzyły się zatory.

lekarze

Zagadki okazały się może trochę za proste do robienia w zespołach, co możemy zrozumieć: na imprezie znaleźli się też ludzie z małym lub wręcz zerowym doświadczeniem z escape roomami i trudne zadania mogłyby ich zniechęcić. Mimo to rozwiązanie łamigłówek dawało dużo satysfakcji. Bardzo dobrze wykorzystano dostępną przestrzeń: elementy zagadek były porozsiewane po całym obiekcie. Organizatorom udało się w zabawny sposób odwrócić uwagę uczestników od niektórych łamigłówek, a przyciągnąć tam, gdzie ich nie było – takie distraction bardzo nam się spodobało. Fantastyczne wypadło to, że niektóre fragmenty zabawy niesamowicie rzucały się w oczy, a i tak sporo czasu zajęło nam zorientowanie się, że zawierają wskazówki.
szpital

Nie obyło się bez mniejszych i większych wtop. Znaleźliśmy sporo sprzeczności w regulaminie, który sprawiał wrażenie, jakby nikt go wcześniej uważnie nie przeczytał. W kanałach medialnych – stronie internetowej wydarzenia oraz oficjalnej stronie na Facebooku – pojawiały się sprzeczne informacje o czasie przybycia na imprezę (w regulaminie była mowa o dwóch godzinach przed rozpoczęciem, podczas gdy na oficjalnej stronie proszono o przyjście punkt 11.00), a także o możliwości wnoszenia napojów: na Facebooku stało, że można wnieść co najwyżej litr płynu, w oficjalnym regulaminie, że dowolną ilość płynów, ale w butelkach o pojemności maks. 1 l,  a w jeszcze innym miejscu regulaminu, że plastikowe butelki i pojemniki są bezwzględnie zakazane. Na miejscu okazało się, że wolno wnosić wyłącznie nieotwarte butelki. Rozumiem stojące za tym kwestie bezpieczeństwa, niemniej uważam, że wypadałoby wcześniej uprzedzić uczestników, że napoczęte butelki będą musieli wyrzucić. To trochę nieładnie, że ich wcześniej nie uprzedzono, chociaż wina nie leży chyba po stronie organizatorów. Podczas imprezy przeszkadzał także brak punktów gastronomicznych.

zombie

Uciekinierzy mogli stanąć do pamiątkowego zdjęcia w wyznaczonym punkcie. Fotki trafiły dzisiaj na Facebooka.

IMG_5836

Imprezę uważam za wyjątkowo udaną. Zobowiązaliśmy się nie zdradzać szczegółów, bo planowane są kolejne edycje Mass Escape z tym samym scenariuszem dla tych, którzy z różnych przyczyn nie mogli wziąć udziału lub nie wiedzieli o wydarzeniu. Mam tylko nadzieję, że organizatorzy wyciągną wnioski z tegorocznego Mass Escape i w kolejnych edycjach zadbają o picie i jedzenie dla uczestników, a przede wszystkim nie doprowadzą do podobnego absurdu z butelkami wody. W najbliższym czasie – 28 maja – odbędzie się też podobna impreza w Zabrzu: Zombie Escape. Jej pomysłodawcy mają ambitny zamiar zrobienia gry dla 4 tysięcy osób. Krótko mówiąc, będzie się działo! 🙂

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Mass Escape

  1. Dużo ludzi chwali Mass Escape. Nie zraziłam się jeszcze do takich imprez, pomimo doświadczeń z Zombie Escape, więc jeśli organizatorzy ME zorganizowaliby kolejną taką imprezę chętnie się wybiorę- pod warunkiem, że będzie to w okolicy. Rozczarowanie Wielką Ucieczką nie bolałoby tak bardzo gdyby nie zmarnowany weekend i kilkaset złotych na noclegi i dojazdy, których już nie odzyskam niestety.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s